Interwencja

Nie wiedziałem, że następnym razem, gdy będę trzymał jej ciało, będą to odłamki kości i ziarnisty popiół w małym kartonowym pudełku.

Poniżej znajduje się fragment książki The Heart and Other Monsters autorstwa Rose Andersen.

Nie pamiętam ciała mojej siostry. Jej zapach zniknął do mnie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio ją dotknąłem. Myślę, że mogę to prawie wskazać: w dniu, w którym poprosiłem ją, aby opuściła mój dom po tym, jak zorientowałem się, że przestała detoksykować i zaczęła strzelać ponownie, cały czas próbując sprzedać moje rzeczy jej handlarzowi narkotyków, gdy spałem. Kiedy wyszła, poprosiła mnie o 20 dolarów, a ja powiedziałem jej, że dam jej je, jeśli wyśle mi zdjęcie paragonu, aby pokazać mi, że wydała pieniądze na coś innego niż narkotyki. "Wielkie dzięki", powiedziała sarkastycznie. Być może przytuliłem ją. Tak wiele zależy od tego, że może, nawiedzenie może naszego ostatniego dotknięcia.

Ostatni raz widziałem moją siostrę podczas interwencji w gównianym hotelu w Małym Miasteczku. Nasza przyjaciółka rodziny Debbie przewiozła moją macochę i mnie tam swoim trzymiejscowym samolotem. Interwencja została zorganizowana pośpiesznie przez przyjaciółkę Sary, Noelle, która zadzwoniła do nas kilka dni wcześniej, prosząc nas o przybycie. Było mało zasobów ani czasu, aby to właściwie zainscenizować – nie mogliśmy sobie pozwolić na przybycie wyszkolonego interwencjonisty. Noelle powiedziała nam, że boi się, że Sarah umrze. Zgodziłem się polecieć z Debbie i Sharon, ponieważ Małe Miasteczko było daleko od domu i nie chciałem prowadzić.

Debbie usiadła na fotelu pilota, a ja usiadłem obok niej. Moja macocha była schowana na trzecim siedzeniu, bezpośrednio za nami. Dopiero podczas startu zdałem sobie sprawę z mojego ciała, jak straszną decyzją było latanie. Jestem przerażony wzrostem i bardzo podatny na chorobę lokomocyjną. Nie byłem przygotowany na to, co to znaczy być w małym samolocie.

Czułem zewnętrzną stronę wewnątrz samolotu. Wibracje chłodnego wiatru przeniknęły przez maleńkie drzwi i chwyciły moje płuca, serce, głowę. Otwarcie drzwi i upadek wymagałoby bardzo niewiele wysiłku, niekończący się przerażający upadek na najbardziej pewną śmierć. Od pierwszego skoku w powietrze mój żołądek skręcił się w podłą, złośliwą pięść, która uderzyła mnie w jelita i gardło. Przez następną godzinę siedziałem drżąc, z zamkniętymi oczami. Przez każde zanurzenie, odbicie i drżenie powstrzymywałem żółć i cicho płakałem.

Kiedy wylądowaliśmy, wysiadłem z samolotu i zwymiotowałem. Nie pamiętam, jaki to był kolor. Moja macocha podała mi butelkę wody i pół Xanaxu, a ja siedziałam z nogami rozstawionymi na wybiegu, aż pomyślałam, że mogę znowu wstać.

Moja siostra zwymiotowała, kiedy umarła. Ona gówno. Wykrwawiła się. Ile potrzeba, aby opuścić nasze ciało, zanim staniemy się właściwie, naprawdę, całkowicie martwi? Pewnej nocy śniło mi się, że siedziałem z martwym ciałem mojej siostry i próbowałem zebrać wszystkie jej płyny ustrojowe z powrotem do jej wnętrza. Wszystko było mokre, ale jej ciało było lodowate. Wiedziałam, że jeśli uda mi się przywrócić jej to ciepło, wróci do życia. Moje ręce ociekały jej krwią i odchodami, a kiedy błagałem jej wnętrze, aby do niej wróciło, płakałem wielką powodzią śluzu i łez. Pamiętam to, podczas gdy nasz ostatni dotyk wciąż mi umyka.

Moja siostra spóźniła się na interwencję. Wiele godzin spóźnienia. Siedmioro z nas, wszystkie kobiety, pięć z nas w trzeźwości, siedziało w tym gorącym pokoju hotelowym, wielokrotnie wysyłając SMS-y i dzwoniąc do chłopaka Sary, Jacka, aby przyprowadził ją do nas. Później zdałem sobie sprawę, że prawdopodobnie powiedział jej, że idą do hotelu po narkotyki.

Pokój hotelowy był również miejscem, w którym Sharon, Debbie i ja spaliśmy tej nocy. Mieścił dwa łóżka typu queen-size, naszą niewielką ilość bagażu i cztery krzesła, które dyskretnie pożyczyliśmy z hotelowej sali konferencyjnej. Usiadłem na jednym z łóżek, siedząc z niepokojem na krawędzi, starając się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z nikim innym. Nie znałem wielu innych ludzi.

Kiedy kilka dni wcześniej powiedziałem mamie o interwencji, natychmiast powiedziałem: "Ale nie musisz przychodzić". Powodów było tak wiele. Ma kozy i osły, koty i psy, którymi trzeba się opiekować. Nie miała pojazdu, który mógłby prowadzić. Mogła napisać list, powiedziałem, a ja dałbym go Sarze. Prawda była taka, że nie miałem ochoty zarządzać jej teraz zaciekłym związkiem z Sharon. Nie chciałam opiekować się mamą, oprócz zarządzania stanem Sary. Siedząc w tym zatłoczonym, dziwnym pokoju, przyszło mi do głowy, że mogłem się mylić.

Po przekątnej naprzeciwko mnie siedziała bliska przyjaciółka Sary, Noelle, która wszystko zorganizowała. Sarah i Noelle poznały się w trakcie rekonwalescencji, mieszkały razem w domu rodzinnym Ryana i stały się bliskimi przyjaciółmi. Pozostali przyjaciółmi nawet wtedy, gdy Sarah znów zaczęła używać. Helen, jasnowłosa kobieta w średnim wieku, która nie była jedną z osób, które Sarah znała od wyzdrowienia, ale raczej matką jednego z chłopaków Sary, usiadła na drugim łóżku. Ostatnia sponsorka Sary, Lynn, siedziała obok mnie. Musiałem powstrzymać się od powiedzenia jej, jak Sarah użyła swojego imienia w telefonie. Na jednym z krzeseł siedziała kobieta, która miała prowadzić interwencję. Nie pamiętam teraz jej imienia, chociaż z łatwością przypominam sobie dźwięk jej głośnego, cierpkiego głosu.

Interwencjonista pracował w Shining Light Recovery, odwyk Sarah została wyrzucona około półtora roku wcześniej i była jedyną osobą, którą Noelle mogła znaleźć w krótkim czasie. Powiedziała nam, że przeprowadziła sporą część interwencji, ale wyjaśniła, że ponieważ nie miała wcześniej czasu na współpracę z nami, nie będzie to właściwa interwencja. Pachniała stęchłymi ubraniami i pokazywała zbyt wiele zębów, kiedy się śmiała. Mówiła o tym, kiedy piła, tonem, który brzmiał bardziej jak tęsknota niż żal. Kiedy zaczęła ujawniać prywatne informacje o czasie spędzonym przez moją siostrę na odwyku, zacisnąłem ręce w pięść.

"To ja ją wyrzuciłam" – powiedziała kobieta. "To znaczy, jest dobrym dzieckiem, ale kiedy złapałem ją pod prysznicem z tą drugą dziewczyną, musiała iść." Ktoś inny coś powiedział, ale nie słyszałem nikogo innego w pokoju. "Żadnych zachowań seksualnych" – kontynuowała. "Zasady są tam z jakiegoś powodu." Zachichotała i wzięła gałązkę ze swojej generycznej coli. Czułem się gorąco i źle, w moim wnętrzu wciąż był bałagan z lotu samolotem. Czekaliśmy jeszcze dwie godziny, słuchając interwencjonistycznej rozmowy, aż Jack napisał SMS-a, że właśnie się zatrzymali.

Interwencja

Kiedy moja siostra przyjechała, weszła do pokoju i oznajmiła głośno: "O kurwa, zaczynamy". Potem usiadła, szczupła, urażona i szydercza, z rękami wepchniętymi do przedniej kieszeni bluzy. O kurwa, zaczynamy,pomyślałem. Interwencjonistka nie powiedziała zbyt wiele, w ostrym kontraście do jej gadatliwości, gdy czekaliśmy. Krótko wyjaśniła proces; Każdy z nas miał okazję porozmawiać, a potem Sarah mogła zdecydować, czy chce iść do centrum detoksykacji tej nocy.

Chodziliśmy po kolei, rozmawiając bezpośrednio z Sarą lub czytając z listu. Każdy miał inną historię, inne wspomnienie, aby rozpocząć to, co miał do powiedzenia, ale każdy zakończył w ten sam sposób: "Proszę o pomoc. Boimy się, że umrzesz". Sara miała kamienną twarz, ale płakała w milczeniu. To było niezwykłe. Kiedy Sara płakała, była wailerką; nazwaliśmy to jej małpim wyciem.

Kiedy byłyśmy młodsze, oglądałyśmy film Małe kobietki raz za razem. Często przechodziliśmy do przodu po śmierci Beth, ale czasami pozwalaliśmy, aby scena się rozegrała. Zwijaliśmy się w kłębek na naszej bordowej kanapie i płakaliśmy, gdy Jo zdawała sobie sprawę, że jej młodsza siostra zmarła. Przez chwilę chciałam, żebyśmy oboje byli sami, oglądając Małe kobietki po raz setny. Prawie czułem jej małą główkę na ramieniu, kiedy zawodziła: "Dlaczego Beth musiała umrzeć? To niesprawiedliwe". Siedziała po drugiej stronie pokoju i nie chciała nawiązać ze mną kontaktu wzrokowego.

Najpierw zwróciłem się do Sary z listem mojej mamy. Zacząłem: "Mój drogi mały jelonku, wiem, że coś poszło nie tak i że zgubiłeś drogę". Mój głos pękł i stwierdziłem, że nie mogę kontynuować, więc przekazałem go Noelle, aby zamiast tego przeczytała. Źle się czułem słysząc słowa mojej matki wychodzące z ust Noelle. Sara płakała. Potrzebuje swojej mamy, pomyślałem gorączkowo.

Kiedy nadszedł czas, aby samemu z nią porozmawiać, mój umysł był pusty. Byłem zły. Byłem zły, że musiałem lecieć gównianym małym samolotem i być w tym gównianym małym pokoju, aby przekonać moją siostrę, aby dbała o jedną dziesiątą tak samo o swoje życie jak my. Byłem wściekły, że wciąż się uśmiechała, nawet gdy płakała, kiedy z nią rozmawialiśmy. Głównie byłem zły, ponieważ wiedziałem, że nic, co mogę powiedzieć, nie może zmusić jej do opuszczenia tego strasznego miasta, do którego zawiozłem ją lata wcześniej, i powrotu do domu. Że gdzieś w jej historii była góra moich własnych błędów, które pomogły nam doprowadzić nas do tego momentu.

"Sarah, wiem, że jesteś zła i myślisz, że wszyscy jesteśmy tutaj, aby sprawić, że poczujesz się źle. Ale jesteśmy tutaj, ponieważ kochamy cię i martwimy się, że możesz umrzeć. Nie wiem, co bym zrobił, gdybyś umarł". Moja siostra siedziała cicho i słuchała. "Wierzę, że możesz mieć dowolne życie," Zatrzymałem się. "I muszę uwierzyć, że wciąż znam cię na tyle, aby wiedzieć, że to nie jest życie, którego chcesz." Im więcej mówiłem, tym bardziej wydawała się oddalać, aż odszedłem i skinąłem głową do następnej osoby, która chciała porozmawiać.

Po tym, jak wszyscy się odezwaliśmy, Sarah odrzuciła naszą pomoc. Powiedziała nam, że ma plan, aby przestać używać na własną rękę. "Mam faceta, od którego mogę kupić metadon i zrobię to sam." Metadon był stosowany w leczeniu osób uzależnionych od opioidów; lek zmniejszył fizyczne skutki odstawienia, zmniejszył apetyt i, jeśli jest przyjmowany regularnie, może blokować działanie opioidów. Sam w sobie może uzależniać – jest również opioidem. Zgodnie z prawem może być wydawany tylko przez program leczenia opioidami, a zalecana długość leczenia wynosi co najmniej dwanaście miesięcy.

"Mam faceta, od którego mogę kupić pięć tabletek", nalegała Sarah, jakby to było porównywalne z licencjonowanym ośrodkiem metadonu, jakby to, co sugerowała, nie było niebezpieczne.

– Ale kochanie – powiedziała łagodnie moja macocha – oferujemy ci teraz pomoc. Możesz dziś wieczorem udać się do centrum detoksykacji".

"Absolutnie nie. Nie pójdę na zimnego indyka". Sarah wyraźnie się trzęsła, kiedy to mówiła, trauma jej przeszłych wycofań była wyczuwalna w jej ciele. "Nie wiem, czy mogę wam zaufać."

Wskazała na moją macochę i na mnie. "Czułem się naprawdę zdradzony przez to, co się stało." Heroina w portfelu, konfrontacja w Sharon's, Motel 6, włamanie do jej telefonu. "Nie rozumiecie. Za każdym razem, gdy to robiłem, robiłem to dla ciebie, dla mojej rodziny". Usiadła trochę wyprostowana. "Raz w życiu nadszedł czas, abym był samolubny."

To było wszystko, co mogłem zrobić, aby nie uderzyć jej w twarz. Desperacko chciałem poczuć, jak moja ręka kłuje od kontaktu, zobaczyć, jak jej policzek kwitnie na różowo, aby sprawdzić, czy coś może ją zranić. Nie zamierzała używać metadonu, aby się oczyścić. Chciała tylko, żebyśmy zostawili ją w spokoju.

Usprawiedliwiłem się, że muszę kupić zatyczki do uszu do spania tej nocy i wyszedłem. Nie przytulałem jej ani nie patrzyłem na nią. Nie wiedziałem, że już jej nie zobaczę. Nie wiedziałem, że nie będę pamiętał naszego ostatniego dotknięcia. Nie wiedziałem, że następnym razem, gdy będę trzymał jej ciało, będą to odłamki kości i ziarnisty popiół w małym kartonowym pudełku.
 

THE HEART AND OTHER MONSTERS (Bloomsbury; twarda okładka; 9781635575149; $24.00; 224 strony; 7 lipca 2020) autorstwa Rose Andersen to intymna eksploracja kryzysu opioidowego, a także amerykańskiej rodziny, ze wszystkimi jej wadami, uczuciami i wyzwaniami. Przypominając Fakt ciała Alexa Marzano-Lesnevicha, Jane: Morderstwo Maggie Nelson i Drugą stronę Lacy M. Johnson, debiut Andersena jest potężną, głęboko oryginalną podróżą w głąb i ze straty. Dostępne już teraz.

 

Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

By The Fix

The Fix provides an extensive forum for debating relevant issues, allowing a large community the opportunity to express its experiences and opinions on all matters pertinent to addiction and recovery without bias or control from The Fix. Our stated editorial mission - and sole bias - is to destigmatize all forms of addiction and mental health matters, support recovery, and assist toward humane policies and resources.

Exit mobile version