Drogi Williamie: Pamiętnik ojca o uzależnieniu, wyzdrowieniu, miłości i stracie

Ostatnim razem, gdy David Magee widział swojego syna żywego, William powiedział mu, aby napisał historię ich rodziny w nadziei na pomoc innym. Kilka dni później David znalazł Williama martwego z powodu przypadkowego przedawkowania narkotyków.

Dear William: A Father's Memoir of Addiction, Recovery, Love, and Loss

Ostatnim razem, gdy David Magee widział swojego syna żywego, William powiedział mu, aby napisał historię ich rodziny w nadziei na pomoc innym. Kilka dni później David znalazł Williama martwego z powodu przypadkowego przedawkowania narkotyków.

Oficer stojący w drzwiach podniósł rękę, kiedy podszedłem do przodu, blokując mi wejście do mieszkania mojego syna. Próbowałem zajrzeć przez jego niebieskie ramię, aby spojrzeć za róg na miejsce, w którym ciało mojego syna siedziało na kanapie. Mój drogi William – widziałam, jak bierze pierwsze oddechy po urodzeniu, i płakałam, patrząc na niego z góry i przysięgałam, że zapewnię mu bezpieczeństwo na zawsze. Teraz, w ciągu jednego dnia od jego ostatniego tchnienia, chciałem go ponownie zobaczyć.

– Proszę – powiedziałem do oficera.

– Słuchaj – powiedział, a ja przeciągnąłem oczy z wytężenia, by zobaczyć Williama na twarz oficera. Jego brązowe oczy były surowe, ale nie niemiłe. ► "Nie chcesz tego widzieć."

"Tak" – powiedziałem. ► "To mój syn."

Spojrzał przez ramię, a potem z powrotem na mnie. "Śmierć nie jest ładna" – powiedział. "Jest nadęty. Jego wnętrzności stały się luźne. Tak się dzieje, gdy ludzie umierają i zostają sami na dzień lub dłużej. "

Nic nie powiedziałem. Mogłem.

"I jest coś jeszcze" – powiedział.

"Co?"

"Wciąż ma w ręku banknot o wartości 20 dolarów, używany do tego, co prychał".

Czułem, że chodnik pod moimi stopami wydaje się przechylać. Sięgnąłem, aby ustabilizować się na rozłupkiwanym ościeżnicy, którą jeden z oficerów wymusił otwarcie łomem zaledwie kilka minut wcześniej.

Na biodrze wyśpiwkało radio oficera. Wiedziałem, że karetka pogotowia wkrótce tu będzie. "Twój syn – znaleźliśmy go z iPadem na kolanach. Wygląda na to, że sprawdzał pocztę e-mail, aby zobaczyć, o której godzinie ma rano w pracy.

Tak, William był dumny z tego, że utrzymał tę pracę w Apple Store. Próbował wszystko odwrócić.

"To typowe, naprawdę" – kontynuował oficer. "Tak właśnie uzależnieni są. Wciąganie poprawki, mając nadzieję, że zrobisz dobrze i dostanę się do pracy następnego dnia. Zawsze chodzi o chwilę".

W ubiegłym roku William był głównym trenerem w Apple Store i ponownie mówił o pójściu do szkoły prawniczej, starym marzeniu, które wydawało się możliwe po raz kolejny teraz, gdy był trzeźwy. Wydawało się, że zostawił za sobą kłopoty z poprzedniego roku, z jego napadami i startami w leczeniu. Wyrzucili Williama z jednego ośrodka w Kolorado, ponieważ wypił butelkę syropu na kaszel. Inny ośrodek wyrzucił go, ponieważ on i inny rehabilitant z powodzeniem zaszkolili przez ponad dwa tygodnie, aby kupić po jednej pigułce fentanylu od kogoś ze społeczności z wizytą u dentysty. Połykali pigułki w tajemnicy, ale szkliste oczy wyrzucały je innym pacjentom, którzy alarmowali doradców. Zapytany o to, William wyznał, mając nadzieję, że przyznanie się może poruszyć doradców, aby dać mu drugą szansę. Ale wysłali go z powrotem do Nashville, gdzie rozpoczął leczenie rehabilitacyjne. Jeden z doradców poradził nam, abyśmy pozwolili Williamowi odejść na bezdomność. "Zostawimy go w Armii Zbawienia z jego ubraniem i 10 dolarami" – powiedział. "Często to jest to, czego potrzeba."

READ  Kiedy miejsca są skażone wspomnieniami

Wiedzieliśmy, że ten rodzaj twardej miłości, postawy z dnem może być słuszny, ale nasz trening rodzicielski nie mógł znieść porzucenia naszego syna do spania w Armii Zbawienia. Zamiast tego moja żona i ja jechaliśmy pięć godzin z naszego domu w Mississippi do Nashville, aby go odebrać. Był niespokojny, ale mocno nas przytulił, patrząc nam w oczy. Zabraliśmy go na kolację do Ruth's Chris Steak House i, Panie, dobrze było zobaczyć jego szeroki uśmiech, naszego dwudziestodwuletniego syna uwielbiającego nas ciepłymi, brązowymi oczami. Opowiadaliśmy historie, śmialiśmy się, uśmiechaliśmy i przysięgaliśmy, że ukąszenia żeber przesiąkniętych gorącym masłem były najlepsze, jakie kiedykolwiek mieliśmy.

Następnego ranka, po głębokim śnie w Hampton Inn pod grubą białą kołdrą z klimatyzatorem tak nisko zachichotanym Williamem, że mógł zobaczyć swój oddech, znaleźliśmy program leczenia uzależnień, który chciał dać mu kolejną szansę.

"Ten taniec z jednego ośrodka leczenia do drugiego nie jest niczym niezwykłym" – wyjaśnił doradca podczas przyjmowania. "Rodzice odrzucą swoje dziecko na trzydziestodniowe leczenie i zakładają, że będzie to trzydzieści dni. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej". Moja żona i ja wymieniliśmy spojrzenia; dokładnie tak myśleliśmy, kiedy po raz pierwszy otrzymaliśmy leczenie Williama. Trzydzieści dni i mieliśmy naszego chłopca w domu, bezpiecznego i zdrowego.

Doradca kontynuował: "Jeśli w grę wchodzą opiaty i benzos, często potrzeba ośmiu lub dziewięciu trzydziestodniowych pobytów, zanim znajdą rytm trzeźwości i pewności siebie. Najtrudniejszą częścią dla nich jest pozostanie przy życiu tak długo. "

Kiedy wyjechaliśmy z Williamem do Nashville na pierwsze trzydziestodniowe leczenie, na kilka tygodni przed Świętem Dziękczynienia, wyobrażaliśmy sobie, że będziemy go mieć w domu na Boże Narodzenie. Na początku grudnia kupiliśmy prezenty, którymi spodziewaliśmy się podzielić, siedząc wokół drzewa z naszą pięcioosobową rodziną błogo razem. Ale William potrzebował więcej leczenia. Święto Dziękczynienia zamieniło się w Boże Narodzenie, a Boże Narodzenie w nowy rok, a nowy rok w wiosnę. Tak bardzo tęskniliśmy za Williamem, ale w końcu leczenie zaczynało się trzymać. Widzieliśmy postęp w oczach Williama podczas rzadkich wizyt, pustkę wyrzeźbioną przez substancje powoli wypełniające się resztkami jego duszy.

Teraz, kiedy rodzice pytają mnie, jak mogą stwierdzić, czy ich dziecko jest pod narkotykami, odpowiadam: "Spójrz im w oczy". Oczy ujawniają prawdę, a oczy nie mogą ukryć kłamstw i bólu. W oczach Williama widzieliśmy pełne nadziei przebłyski, które pasowały do lepszej postawy i zachowania. Postęp może jednak stać się najgorszym wrogiem uzależnionego, ponieważ odnowiona siła sygnalizuje szansę. Uzależnieni idą na odwyk, ponieważ substancje ich powaliły, ale kiedy są poza leczeniem i czują się pewniej, zapominają, jak szybko można ich ponownie powalić.

Jednak my również czuliśmy się pewnie co do perspektyw Williama. Zawsze był niechlujny, ciężko pracował. W college'u biegł czterysta metrów przez płotki w Southeastern Conference Outdoor Track and Field Championships, mimo że miał krótkie nogi jak na płotkarkę z college'u. Przezwyciężył to, będąc zdeterminowanym, pewnym siebie i szybkim. I przez cały czas, gdy rywalizował na poziomie Division 1, był studentem A w Honors College. Postawił na studia prawnicze i ludzie mówili nam, że dzięki swojemu życiorysowi może dostać się do większości szkół prawniczych w Ameryce.

READ  "Pandemia żałoby" będzie dręczyć Amerykanów przez lata

W tym roku po ukończeniu studiów, w 2012 roku, kiedy William był w trakcie leczenia i poza nim, postanowiłem rzucić pracę jako redaktor gazety, aby spędzić z nim więcej czasu. Chciałem mieć oko na jego postępy i być tam, jeśli zacznie się ślizgać, więc odwiedzałem go w Nashville co drugi tydzień. Martwił się, że wyrzucam swoją karierę, ale wyrzucam wszystko, aby mu pomóc. Miałem też plan. Zamiast codziennej harówki związanej z redagowanie gazety, pomyślałem, że rzucenie palenia może być okazją do powrotu do projektu książkowego, który porzuciłem. Największą walką w historii było moje podejście do walki bokserskiej John L. Sullivan kontra Jake Kilrain na gołe pięści pod koniec 1800 roku. Walka Sullivan-Kilrain była epickim mistrzostwem wagi ciężkiej odbywającym się w South Mississippi, trwającym siedemdziesiąt pięć rund w dusznym lipcowym upale, po części w teatrze pokazowym, a po części brutalnej bijatyki. Badałem tę historię od lat i kiedyś byłem podekscytowany wyjaśnieniem jej roli w dzisiejszym sporcie. Przez lata lubiłem dzielić się anegdotami, takimi jak to, jak burmistrz Nowego Orleanu służył jako sędzia. Albo że osławiony rewolwerowiec ze Środkowego Zachodu Masterson obstawiał walkę, która ustanowiła standard dla kultury sportu, która trwa do dziś.

Napisałem już wtedy inne książki, w tym takie, które odniosły sukces komercyjny, ale patrząc na nie z daleka, oceniłem, że żadna z nich nie jest tak doskonała i użyteczna, jak mogłaby być. Chciałem, aby historia walki Sullivan-Kilrain to zmieniła. Ale William zauważył, kiedy odwiedziliśmy, że mój entuzjazm dla tej historii wyparował. Nie traciłem czasu na tworzenie manuskryptu.

– Musisz skończyć swoją książkę – powiedział William w kwietniu, kiedy odwiedziłem go w Nashville. Jedliśmy śniadanie w kawiarni znanej z naleśników, ale ja pożerałem bekon i jajka, gdy William zmagał się z gofrem oblanym galaretką.

"Próbuję", powiedziałem między łykami kawy. "Łatwo jest opowiedzieć historię, ale trudniej jest opowiedzieć dobrą historię. Nad tym właśnie pracuję".

"Jesteś dobrym pisarzem. Możesz to zrobić, jeśli się skupisz".

"Trudno jest zanurzyć się w mistrzowskim meczu bokserskim z 1800 roku, kiedy ty i twoja rodzina walczycie przez całe życie" – powiedziałem.

William spojrzał na mnie nad swoim galaretowatym gofrem. Wiedział, że nie odnoszę się tylko do jego zmagań. Odnosiłem się również do swoich. Dwa lata wcześniej prawie całkowicie zniszczyłem naszą rodzinę poprzez szereg spektakularnie złych decyzji, a my, indywidualnie i zbiorowo, byliśmy kruchi.

READ  Cyfrowe wskazówki detoksykacyjne, które faktycznie działają

– William – powiedziałem. "Martwię się o ciebie. Martwię się o siebie. Martwię się o nas wszystkich".

Nie rozmawialiśmy tak dużo o moim własnym samospaleniu. Ale teraz William zwrócił się do mnie. "Przepraszam, jeśli błędy, które popełniłem, były tym, co pogorszyło sytuację. To znaczy… " odwrócił wzrok i wziął oddech. "Przez tak długi czas myślałem, że narkotyki są dla zabawy i nie zdawałem sobie sprawy, jak głęboko w tym jestem. A potem było już za późno. Potrzebowałem ich. Przepraszam, że utrudniam to tobie i mamie".

– Nie, William, nie nakładaj tego na siebie. Spowodowałem własne problemy. I ja też chcę was przeprosić. Przepraszam, kiedy walczyłeś w college'u, a ja byłem tak pochłonięty własnym życiem lub karierą, że nie było mnie tam, kiedy mnie potrzebowałeś. Zawiodłem cię".

Przez jakiś czas szliśmy tą drogą, mówiąc rzeczy, które nas obciążały, rzeczy, które musieliśmy powiedzieć przez długi czas. Ten weekend był naszym najlepszym, najbardziej bezpośrednim połączeniem od lat. Cieszyłem się, że usiadłem obok mojego syna przy kawie i śniadaniu, bez którego moglibyśmy żyć na rozmowę, za którą umieraliśmy, cieszyłem się, że rzuciłem przyzwoitą pracę redakcyjną, cieszyłem się, że nawet przestałem udawać, że piszę książkę, która już mnie nie interesuje.

"Może jest inna książka, którą powinieneś napisać, tato" – powiedział.

"O sporcie?"

► "O nas."

Spojrzałem na jego talerz, gofr ledwo zjadł. Spojrzałem na jego oczy, lśniąc zachętą.

"Czy kiedykolwiek myślałeś, że może inni ludzie mogliby się czegoś nauczyć, słysząc o naszej historii? Chodzi mi o to, że kiedy dorastaliśmy, nikt nie spojrzałby na naszą rodzinę, tę całkowicie amerykańską rodzinę, której prawie niczego nie brakowało, i nie przewidział, jak bardzo się załamiemy. Ale może słuchanie tego, co się z nami stało, mogłoby pomóc ludziom. Może to jest historia, którą powinieneś opowiedzieć".

"Może powinniśmy powiedzieć to razem", powiedziałem po ugryzieniu.

"Nie jestem jeszcze gotowy" – powiedział. "Ale pewnego dnia to zrobimy."

– Tak – powiedziałem, ściskając jego dłoń w mojej. "Pewnego dnia to zrobimy."

Pożegnaliśmy się wtedy i powiedzieliśmy sobie, że się kochamy, a ja poszedłem do samochodu.

– Tato – zawołał William.

"Tak?" Odwróciłem się przez ramię.

"Upewnij się, że skończysz tę książkę" – powiedział.

Zatrzymałem się. "Jaka książka? Największa walka w historii?"

Uśmiechnął się i pomachał na pożegnanie.

Otarłem łzy, a potem pojechałem do domu.

To był ostatni raz, kiedy widziałam moje pierworodne dziecko.

Pięć snu później William zmarł. Nie planował śmierci. Ale wczesne dni trzeźwości mogą być najbardziej samotnymi dniami. I nigdy nie jest trudno uzależnionemu znaleźć wymówkę.
 

Fragment książki Dear William: A Father's Memoir of Addiction, Recovery, Love, and Loss autorstwa Davida Magee, dostępny 2 listopada 2021 r. w Amazon i innych miejscach.

Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

Autor: The Fix

The Fix zapewnia obszerne forum do omawiania istotnych kwestii, umożliwiając dużej społeczności wyrażanie swoich doświadczeń i opinii we wszystkich sprawach związanych z uzależnieniem i zdrowieniem bez uprzedzeń i kontroli ze strony The Fix. Naszą deklarowaną misją redakcyjną – i jedynym uprzedzeniem – jest destygmatyzacja wszelkich form uzależnień i spraw związanych ze zdrowiem psychicznym, wspieranie zdrowienia oraz pomoc w prowadzeniu humanitarnych zasad i zasobów.