Punk Rock napędza moją regenerację każdego dnia

Uzależnienie od muzyki jest tańsze niż alkohol i narkotyki. I nie tylko to, to jest zdrowe, ożywcze, zabawne i wyzwalające.

Byłem rozczochraną i obdartą katastrofą człowieka zimą 2012 roku. Żyłem dla alkoholu. Jeśli piwo było przystawką, crack-kokaina była moim digestifem. Ale po interwencji i odwyku jestem trzeźwy od dziewięciu lat. Nigdy nie mógłbym tego zrobić bez muzyki.

Mimo że spędziłem większość mojej kariery pracując w przemyśle muzycznym jako producent dla MTV News,muzyka nie była tak naprawdę znaczącą częścią mojego życia podczas najgorszych dni picia. Ale kiedy byłem nastolatkiem i znowu teraz, muzyka miała ogromne znaczenie. Teraz, jako dorosły, zdaję sobie sprawę, że muzyka jest lepsza niż seks.

To lepsze niż narkotyki. I to jest lepsze niż alkohol. To naturalny haj. Jeśli mam wybór między muzyką a narkotykami, wybieram muzykę. Zaczynając od punka.

Młodość w buncie

"Dokąd idziesz teraz, kiedy masz tylko 15 lat?"
Rancid, "Roots Radical", z albumu And Out Come the Wolves z 1994 roku

Zawsze czułem się trochę jak wyrzutek. Jako ktoś, kto zmaga się z podwójną diagnozą uzależnienia i choroby afektywnej dwubiegunowej, w pewnym sensie jestem. Ale jestem dumny z tego, że jestem wyrzutkiem, a moje punkrockowe wychowanie tylko potwierdziło, że bycie innym jest fajne.

Wiosną 1995 roku, dokładnie 9 marca – dokładnie 26 lat temu – przeżyłem swój pierwszy punkowy koncert. To było zjełczałe z Lunachicks w metrze w Chicago. Nadal mam odcinek biletu. Miałem 15 lat. I w tym tłumie około 1000 1000 ulegnąłem. Znalazłem swoje plemię. To był moment, który przeniesie mnie na kilkudziesięcioletnią wycieczkę, w której moje punkrockowe serce wciąż bije teraz i na zawsze.

Często myślę z perspektywy czasu, że być może były oznaki i sygnały mojego dwubiegunowego statusu, gdy dorastałem. W rzeczywistości różniłem się od innych. I doświadczałem napadów depresji w korytarzach i ścianach liceum. W szczególności w pierwszych i drugich latach nie pasowałem. Byłem cichym dzieciakiem, który nie miał prawie żadnych przyjaciół. Nie należałem do kliki społecznej, jak wszyscy inni. Byłem buntownikiem w przebraniu. Dopóki nie znalazłem punk rocka. Potem pozwoliłem, aby to wszystko się kręciło.

Punk Rock napędza moją regenerację każdego dnia
"Raz punk, zawsze punk."

Rock 'n' Roll High School

Jestem katolickim uchodźcą szkolnym. Punk był moją ucieczką od przerażającego zastraszania, którego doświadczyłem w szkole średniej. Wtedy dzieciaki z przedmieść rzucały keggerami. My, dzieci z miasta – miałem trzech lub czterech przyjaciół punk rocka – byliśmy prawie trzeźwi, z wyjątkiem palenia okazjonalnej miski z trawą, jeśli je mieliśmy. Zdecydowanie byliśmy w przeważającej mierze mniejszością w szkole, ponieważ w szkole 1,400 było nas prawdopodobnie tylko pięciu. W większości jednak znaleźliśmy własną zabawę w salach muzycznych, takich jak Fireside Bowl i Metro. Chodziliśmy na koncerty w każdy weekend w nieistniejącym już Fireside – CBGB lub punkowej mekce Chicago, która prawie każdej nocy gościła koncerty punkowe i ska za 5 dolarów.

Kominek był zniszczony, ale uroczy. Była to zaniedbana kręgielnia w surowej okolicy z małą sceną w rogu. Właściwie nie można było tam grać w kręgle, a sufit wydawał się zapadać. Był to zadymiony pokój z nasączonym piwem dywanem. Punki nosili kolorowe irokezy i srebrne kurtki motocyklowe. Każdy koncert był 5 dolarów.

Moi nieliczni przyjaciele i ja praktycznie mieszkaliśmy przy kominek. Jeździliśmy też na koncerty punkowe w całym mieście i na przedmieściach Chicago – od VFW Halls przez piwnice kościołów po punkowe domy.

Od tego czasu Kominek został naprawiony i stał się działającą kręgielnią bez muzyki na żywo. Ofiara mojej młodości. Ale to była dla mnie katedra muzyki, kiedy był to jeszcze działający klub. Po każdym koncercie płynęliśmy Lake Shore Drive wysadzając w powietrze The Clash lub The Ramones. Czułem się tak komfortowo we własnej skórze podczas tych halcyonowych dni.

Punk Rock napędza moją regenerację każdego dnia
Gruby Mike z NOFX na Riot Fest w Chicago, 2012

Punk Up the Volume

Punk to nie tylko styl muzyczny, to dynamiczna idea. Chodzi o oddolny aktywizm i władzę dla ludzi. Chodzi o to, by trzymać się małego faceta, wzmacniać młodzież, podnosić biednych i witać wykluczonych.

Punk jest z natury antyestablishmentowy. Wartości punkowe celebrują to, co nienormalne. Chodzi również o wskazywanie hipokryzji w polityce i przeciwstawianie się politykom, którzy mają zbyt dużą władzę i wpływy, są rasistami, homofobami, transfobami i ksenofobami.

Każdy jest mile widziany pod parasolem punk rocka. A jeśli jesteś muzykiem, mówią, że wszystko, czego potrzebujesz do grania punka, to trzy akordy i złe nastawienie. Szybki i głośny jest punk w swojej istocie.

Mówią "raz punk, zawsze punk" i to prawda.

Punk był i nadal jest dla mnie święty i liturgiczny. Muzyka złagodziła moją depresję i sprawiła, że poczułem poczucie przynależności. Poszedłem tam, gdzie zaprowadził mnie punk rock. Mój etos – rozwinięty przez pryzmat punkowej estetyki – wciąż pulsuje w żyłach mojego punk rocka. Jest zakorzeniony w każdym włóknie mojej istoty.

Punk Rock napędza moją regenerację każdego dnia
Ojciec chrzestny punka Iggy Pop na Riot Fest w Chicago, 2015

Nowy dzień

Teraz, czy to na Spotify w metrze, czy na winylu w domu, słucham muzyki intensywnie od dwóch do trzech godzin dziennie. Muzyka to mój telewizor. To nie jest tylko w tle; Poświęcam mu całą, niepodzielną uwagę.

Zacząłem kolekcjonować winyle około ośmiu lat temu, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy wytrzeźwiałem i od tego czasu zgromadziłem ponad 100 albumów płytowych. Jest powód, dla którego ludzie w kręgach audiofilskich nazywają winyl "czarnym pęknięciem". To uzależnia.

Cieszę się, że jestem uzależniony od czegoś abstrakcyjnego, czegoś, co nie jest substancją. Uzależnienie od muzyki jest tańsze niż alkohol i narkotyki. I nie tylko to, to jest zdrowe, ożywcze, zabawne i wyzwalające.

I chociaż mój gust muzyczny wciąż ewoluuje, wciąż jestem punk rockerem na wsech. Mój romans z punkiem mógł zacząć się 26 lat temu, ale dziś jest żołnierzem, mimo że obecnie słucham głównie indie rocka i jazzu. Niedawno znów zaczęłam rozjaśniać włosy, platynowy blond, tak jak wtedy, gdy byłam punkerką w liceum. To zabawne, a także ukrywa szarości.

Patrząc wstecz na moje muzyczne ja, wiedziałem, że istnieje powód, dla którego czuję muzykę. Dlaczego maleńkie rozkwity nut, gitarowych riffów lub uderzeń perkusji mogą sprawić, że całe moje ciało natychmiast się zatknie. Dlaczego teksty mówią do mnie jak Biblia, a dźwięk igły opadającej i trzaskającej na płycie napełnia mnie oczekiwaniem

Punk to ruch, który żyje we mnie. To mnie otacza. To mnie uziemia. Piętnasto- czy 41-letni jestem punk rockerem na całe życie. Wolałbym być punk rockowcem niż aktywnym alkoholikiem. Jestem dumnym uzależnionym od muzyki. Codziennie dostaję poprawkę.

Ciesz się i subskrybuj tę playlistę Spotify, którą stworzyłem ze staroświeckich punkowych hymnów i nowych klasyków. W żadnym wypadku nie jest kompleksowy, ale jest całkiem blisko.

Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

By The Fix

The Fix provides an extensive forum for debating relevant issues, allowing a large community the opportunity to express its experiences and opinions on all matters pertinent to addiction and recovery without bias or control from The Fix. Our stated editorial mission - and sole bias - is to destigmatize all forms of addiction and mental health matters, support recovery, and assist toward humane policies and resources.

Exit mobile version